O tym, że jestem odludkiem

Obrazek pochodzi z bloga "

Czyli jak przestałam się martwić i pokochałam bombę.

G. twierdzi, iż kiedy ja się źle bawię, inni ludzie to widzą i czują się Urażeni. Całożyciowe doświadczenie podpowiada mi, że człowiek, który bawi się dobrze, ma daleko ciekawsze sprawy na głowie niż zauważanie skitranego gdzieś pod ścianą kartofla (to ja.) Co zresztą uważam za naturalne i zdrowe. Gdyby wszystkie dusze towarzystwa poczęły z nagła zwracać uwagę na nieszczęśników, którym zabawa idzie kiepsko – z imprezy zrobiłby się lazaret.

Continue reading

Jak odstraszyć kobietę

Czerwień jest dobra. Czerwień jest słuszna.

Czerwień jest dobra. Czerwień jest słuszna.

Masz randkę? Wyśmienicie! Samozwańczy Doktor Wum pomoże Ci zrobić wrażenie równie piorunujące, jak haust płynu do akumulatora. Jak niespodziewany hak w żołądek. Ona nigdy Cię nie zapomni. Istnieje szansa, iż opowie o Tobie wszystkim znajomym. Continue reading

Zakręt na drodze

road-curve,-road,-forest,-jungle-160624

Próbuję wam powiedzieć, że wcale nie jestem kuloodporna. Ponoć sprawiam wrażenie osoby o wrażliwości Riddicka**. Jest ono mylne. Potopiłam swoje liczne neurotyzmy. Nikogo nie przepraszam, że żyję i rzucam się do walki, ilekroć widzę niesprawiedliwość – albo rażącą głupotę. Ale mam też miękkie miejsca, mam swoje szare godziny, kiedy nie wiem, który koniec tego bajzlu ogarniać pierwej. Continue reading

Jak odstraszyć mężczyznę (zdaniem Fachowców)

Mam dziś niezgorszy humor, a to dlatego, że byłam u piercera i on Mnie Przekłuł. Kolczyki są co prawda malusieńkie, ale to dopiero Początek.

Mam dziś niezgorszy humor, a to dlatego, że byłam u piercera i on Mnie Przekłuł. Kolczyki są co prawda malusieńkie, ale to dopiero Początek. Kiecka w plamy – z ciuchacza, katanka – z ciuchacza (to była kurtka, ale obrzępoliłam rękawy), pasek z ćwiekami – kupiony circa 2009, nie pamiętam gdzie. Był wonczas Szczytem Mody. Nigdy nie wyrzeknę się ćwieków. Torebka z ciuchacza. Naszyjnik z monetami z iloko.pl. Bransoletka haremówka z Radha Shop.

Emocjonalny entuzjazm odstręcza, powiada nam odraza.pl. To tak, jak z tym Narzucaniem Się, prawda? Żaden sensowny chłop nie polubi dziewczyny, która reaguje nań emocjonalnym entuzjazmem. Największe wzięcie ma ta, co czekać nań będzie z butami na kawiarnianym stole, dłubiąc w zębach. A gdy delikwent się zjawi, rzuci mu zblazowane: „Znowu ty?” Continue reading

Inni ludzie mają

PADA. We are not amused.

PADA. We are not amused. Bluzka z Zalando – przyduża, bo odruchowo wybrałam największy rozmiar, jaki mieli w sklepie. ONI TAM MAJĄ WIĘKSZE ROZMIARY NIŻ MÓJ. Portki z KappAhla. Wściekły szalik z ciucha (Te kolory to dla mnie życiodajna transplantacja, bez czerwieni w taki dzień przyschłabym sobie gdzieś do ściany.) Pasek z Teska. Szmaciaki z H and M, nabyte rzutem na taśmę, gdy w środku miasta zaczęły mi się gotować stopy w glanach. Całkowicie nijakie, lecz robią robotę.

Inni ludzie mają w życiu łatwiej.

To tak ładnie spływa z języka – kadencją, jak legendarna (niektórzy by powiedzieli; kultowa, choć kultowy może być już i fryzjer, i hamburger, ja pierdzielę) Lo-lee-ta pana Nabokova. Inni ludzie. Mają. W życiu. Łatwiej.
Continue reading

Płetwa grzbietowa.

Muszę przestać cykać sobie fotki po tej stronie balkonu, bo łupiące w oczy słońce sprawia, że wyglądam, jakbym zjadła cytrynę.

Muszę przestać cykać sobie fotki po tej stronie balkonu, bo łupiące w oczy słońce sprawia, że wyglądam, jakbym zjadła cytrynę.

Piękno jest w oku patrzącego.

Długo, och, jak długo się tego uczyłam. Byłam straszliwie przemądrzałą małolatą. Apodyktycznym rewolwerowcem, strzelającym opiniami na prawo i lewo. Gdy widziałam na ulicy kobietę np. z grubymi dredami po pas, przed oczyma duszy mojej wyświetlała się wielka plansza: JAK MOŻNA TAK ZMARNOWAĆ TYLE DOBRYCH WŁOSÓW? Continue reading

Poliamoria (5). Kiedy kogoś nie lubię

Ten obiektyw robi b. dziwne rzeczy z moją aparycją. W rzeczywistości mam większą głowę.

Ten obiektyw robi b. dziwne rzeczy z moją aparycją. W rzeczywistości mam większą głowę.

Tania jest irytująca. Zacznijmy od tego, że ja słucham rocka i metalu z przymieszką jazzu, a ona – jakichś folkowych fówien. (Wiadomo, że moja nuta jest najmojsza.) Zapuszcza te smuty przy każdej okazji. Co gorsza, Tania śpiewa. Z zamiłowaniem. Brzmi, jakby walcowano kota na zimno, ale jej to nie przeszkadza.
Continue reading

And now for something completely different

– Słuchaj – rzekłam, trochę zrozpaczona (platoniczna miłość mego życia nie kocha Dostojewskiego, Jak Mogło Do Tego Dojść!) – Ale to jest totalnie relatable. Absolutnie. Ja bym mogła kogoś zabić z braku środków na koncie, a potem bym chodziła i żałowała.

– Właśnie streściłaś pińćset stron – R. miał twarz kamienną.
Continue reading