Napisałabym

Napisałabym coś więcej o prawie do aborcji. Która w cywilizowańszych niż te nasze okolicach jest niezbywalnym prawem człowieka.

O tak zwanym kompromisie, cieszącym serca tak zwanych obrońców życia (czemu tak bardzo interesuje ich czyjakolwiek macica poza własną – o ile ją mają? Nigdy tego nie pojmę.)

O sytuacji, w której się zaraz znajdziemy – ja i miliony innych polskich kobiet. Winnych tylko temu, że los obdarzył je funkcjonującym układem rozrodczym.

Ale byłyby to właściwie same przekleństwa.

Powiem tyle: ewentualnej ciąży obawiam się dziś bardziej, niż raka. Zapłodnienie byłoby dla mnie równie miłą nowiną co rak. A w pozbyciu się raka państwo polskie mi pomoże.

Jeśli uważasz, że twoja religia upoważnia cię do skazywania mnie (ateistki, osoby nie cierpiącej dzieci) na katorgę niechcianej ciąży, nieodwołalnie zrujnowane zdrowie, wykolejone życie i (drobiazg taki) zdeptaną godność osobistą –  to zachowaj swe uwagi dla siebie i sobie podobnych. Nie jestem w nastroju na erystyczne przepychanki. Najlepiej po prostu stąd idź.

P.S. Sprawdziłam – podwiązanie jajowodów jest w Polsce de facto nielegalne. De facto – co oznacza, że lekarze zasłaniają się paragrafem o trwałym pozbawieniu płodności.

 

Nina Wum w konkursie na Bloga Roku

socialImgbl

Szanowni, Szanowne oraz Dżenderpaństwo,

chciałabym zaistnieć w tzw. blogosferze. Będę niezmiernie zobowiązana, jeśli zechcecie mi w tym pomóc.
Pomóc jest łatwo – wystarczy wysłać smsa na numer podany w grafice powyżej.

Za każdy głos Wdzięczna Będę. Wiecie, to dla mnie Fejm na Dzielni na skalę, jakiej nie doświadczyłam dotąd. 🙂